Poświęć 20 z 1440 minut... Drukuj
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
czwartek, 12 września 2013 10:12

Zbliża się m-c październik - m-c modlitwy różańcowej, trwa także Rok Wiary - czas szczególnej łaski: czas nawrócenia, czas kiedy możemy w sposób szczególny wchodzić w poważne relacje z Bogiem jak również w sposób szczególny uczestniczyć w życiu Kościoła. Trwa również apel papieża Franciszka - apel zachęcający, skłaniający nas wszystkich do modlitwy w intencji pokoju na świecie.  Sytuacja w wielu krajach na świecie jest dramatyczna,  wielu ludzi prosi, błaga o pomoc a często tej pomocy nie otrzymuje lub jest ona bardzo niewielka ze względu na niebezpieczeństwa dalszych konfliktów zbrojnych, dalszych wojen, prześladowań. Jednak w przypadku chrześcijan mamy też inną bardzo ważną i silna broń oraz formę pomocy wszystkim potrzebującym : MODLITWĘ. Modlitwa jest szczególną formą pomocy, nie krzywdzi nikogo, nie przeszkadza nikomu a jest wspaniałym lekarstwem na wiele problemów, nawet tych krytycznych, dramatycznych, beznadziejnych. Posiada ogromną moc, której boi się sam szatan, który w obecnych czasach działa z ogromną siłą, by zniszczyć jak najwięcej dzieł Bożych, które mają na celu zbawienie jak najwięcej ludzi.

 

Pragnę więc przypomnieć poniższym tekstem o bardzo ważnej i najbardziej wartościowej formie modlitwy jaką jest MODLITWA RÓŻAŃCOWA. Ks. Rafał Sorkowicz SChr w bardzo dobry sposób pokazuje jak ważna i jak wartościowa jest to modlitwa. Podobnie jak ks. Rafał tak i redakcja serwisu zachęca i zaprasza do jej odmawiania, szczególnie w tym tak ważnym i bardzo trudnym okresie, szczególnie w intencji POKOJU NA ŚWIECIE - odpowiadając tą modlitwą na apel Ojca Świętego Franciszka oraz wezwanie Maryi, która także skłaniała nas wszystkich do odmawiania RÓŻAŃCA, Także dla nas samych, aby mieć tą świadomość, że każdy potrzebuje pomocy, że trzeba nieść tą pomoc wszystkim potrzebującym, nawet, gdy nas nie stać na inną formę pomocy. POMOC MODLITEWNA JEST DARMOWA A JAK WIELE MOŻNA POMÓC.

 

WSTĘP: Via Ad Deum

 

---------------------------------------------------

 

Mówią, że Różaniec to trudna modlitwa. A może właśnie dlatego trudna, że tak bardzo prosta. Mało w niej miejsca na nasze osobiste mądrości, pojękiwania, teologiczne spekulacje. W Różańcu bowiem liczą się przede wszystkim tajemnice z życia Chrystusa. On tam liczy się najbardziej i Jego Ewangelia, prawdziwa do bólu. Odmawiając Różaniec, nie "odmawiamy" siebie i może dlatego tak trudno niektórym Różaniec odmawiać. Nie „odmawiamy” siebie, choć odmawiamy go sobą…

 

 

Dlaczego modlitwa różańcowa wydaje się być trudna (i dla wielu „oświeconych” infantylna)? Powodów jest kilka. Po pierwsze: czas. Nasz cenny czas, którego mamy (co jest absurdem) wciąż tak mało. Bo czasu mamy wystarczająco dużo, tylko trzeba sobie wszystko sensownie zaplanować. Jeśli Różaniec jest „modlitwą nieustanną” to może doskonale wkomponować się w nasz harmonogram dnia. Przykładowo możemy się nim modlić jadąc rano do pracy, sprzątając dom (i nie będzie to profanacja), pracując na działce. Uświęcamy wówczas (w określonej intencji) nasze codzienne sprawy, zadania, obowiązki. Więcej, pozostajemy wciąż w relacji z Najwyższym, wypełniając siebie Jego obecnością.

 

Po drugie: forma. Wydaje się być mało atrakcyjna. Z góry narzucona. Sztywna. Owe jak najbardziej „iluzoryczne” argumenty padają często z ust tych, którzy skapitulowali, zanim dobrze zaczęli modlić się Różańcem. To prawda. Przełamać się i przekonać do czegoś wielkiego, jest nam czasami trudno. Ale jak to często powtarzam mojej młodzieży: chrześcijaństwo nie jest dla mięczaków. Analogicznie jest z modlitwą różańcową. Wielu zmanierowanych „brakiem wiary w siebie” katolików boi się, jak ognia, podjęcia duchowego wysiłku i solidnej pracy na polu duchowego dojrzewania. A przecież potencjał duchowy (podarowany człowiekowi przez Stwórcę) jest w nas ogromny. Łaski, dzięki której możemy budować solidne „domy na skale” Pan Bóg też nam nie żałuje, „leje się” ona potokami z Nieba, że aż huczy. Więc zanim skapitulujesz, weź się w garść, módl się żarliwie do Ducha Świętego i jazda, do roboty. Chwytaj różaniec i do przodu. Biegnij, ile sił w płucach. Startujesz w zawodach, wyposażony w świetne możliwości (jesteś ochrzczony, Pan dał ci wiarę, nadzieję i miłość), wsparty kibicowaniem tysięcy Bożych wariatów w Niebie. A i klub, do którego należysz (RCC, czyli Roman Catholic Church), trenuje cię (i wspiera) od lat, więc dasz radę, zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki…

 

Po trzecie: diabelska „promocja” innych wypełniaczy czasu, połączona z solidną ideologią pt. „Różaniec nie jest konieczny do zbawienia”. Na pierwszy rzut oka: racja. Można się modlić na różny sposób, we własnym stylu, różnymi innymi formami modlitewnymi. Jest jednak małe „ale”. Otóż Różaniec przez wieki doczekał się wielu teologicznych opracowań, wypełniał życie duchowe setek świętych i błogosławionych, miał świetną promocję ze strony Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Więcej: w czasie objawień maryjnych cały świat mógł wielokrotnie usłyszeć słowa, których Maryja nie wymyśliła sama. Bo kiedy Bóg posyła swojego Posłańca na świat, to ten mówi w Jego Imieniu i Jego słowa. Słowa wypowiedziane przez Maryję, szokują swoją prostotą. „Odmawiajcie różaniec”… Lourdes, Fatima, polski Gietrzwałd. Siostra Łucja, jedna z wizjonerek objawień fatimskich, nie pozostawia złudzeń: „Różaniec jest najlepszą bronią w walce z szatanem o duszę świata”… Tę tajemniczą broń Bóg umieszcza w dłoniach swych wiernych żołnierzy, walczących z szatanem i jego sługami krążącymi po świecie. Zapewnia nas o tym, wielki propagator modlitwy różańcowej, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort: "Choćbyście się znaleźli nad brzegiem przepaści, choćbyście mieli już jedną nogę w piekle, choćbyście się nawet zaprzedali diabłu jak jaki czarownik, choćbyś był heretykiem zatwardziałym i uporczywym jak szatan, wcześniej czy później nawrócicie się i zbawicie się, jeżeli - powtarzam wam, a zważcie dobrze słowa i treści mojej rady - będziecie pobożnie odmawiali Różaniec Święty każdego dnia aż do śmierci, w celu poznania prawdy i otrzymania skruchy i przebaczenia waszych grzechów”.

 

Szatan nienawidzi Różańca. Ma świadomość, jak wielką moc i siłę ma modlitwa różańcowa. Jest ona przecież „pigułką” zawierającą w sobie wszystko, co rozpisano na tysiące tomów potężnych dzieł teologicznych. Jest „skrótem” całego Bożego Objawienia, zawiera w sobie słowa Jezusa („Ojcze nasz”), „Dobrą Nowinę” o Jezusie, wdzierającą się w nas drogą rozważań poszczególnych scen z Ewangelii, doksologię (czyli oddanie chwały Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu), stawia przy nas Niepokalaną, która miażdży swoją stopą węża. Wreszcie sprawia, że myśli, słowa, oddech, całe ciało wchodzi w realny kontakt z żywym i prawdziwym Bogiem, uzdrawiającym w nas to, co jeszcze pozostaje chore, zranione, zainfekowane podłym do bólu „egoizmem”…

 

Na zakończenie refleksji słowa, które dały mi kiedyś wiele do myślenia, autorstwa ks. Leszka Łysienia: „Różaniec może ocalić naszą wyobraźnię przed charakterystycznym dla naszych czasów zjawiskiem legastenii. Dolegliwość ta (schorzenie) polega na tym, że człowiek zna co prawda poszczególne litery, potrafi je nawet sylabizować, ale nie potrafi całego tekstu czytać ze zrozumieniem. Nie potrafi z liter złożyć zdania i pojąć tekstu. Bez wątpienia świat jest tekstem, skoro staramy się go zrozumieć, zaś on odsłania przed nami swoje tajemnice, to znaczy poddaje się rozumieniu. Legastenik jest skazany na sylabizowanie świata. Nie wystarcza sam rozum, aby właściwie czytać świat. Myślenie wedle praw logiki formalnej czy sylogizmu z przesłankami większymi i mniejszymi oraz konkluzjami jest niewątpliwie potrzebne i nic go nie zastąpi. Czy jest jednak wystarczające? (…) Modlitwa różańcowa uwalnia wyobraźnię od ciasnoty, jałowości i jednostronności postrzegania świata podpowiada jej, budząc wiarę, nadzieje i miłość, iż pełne i zrozumiałe odczytanie rzeczywistości, możliwe będzie wówczas, kiedy dotknie, doczyta się tajemniczego przejawiania się Boga w zwyczajności spraw ludzkich”…

 

„Odmawiajcie różaniec”… Poświęć 20 z 1440 minut dnia na niezapomnianą przygodę z Bogiem, biegnąc z Różańcem w ręku, ku wyznaczonej mecie. Nic nie stracisz, a wiele możesz zyskać… Legastenię duchową można uleczyć. Zrealizuj receptę i próbuj zaaplikować swojemu organizmowi najskuteczniejsze lekarstwo: modlitwę różańcową. Powodzenia…

 

Ps. Na październik polecam świetną lekturę duchową: Ks. Leszek Łysień, „Na tropach człowieka. Medytacje filozoficzne o wierze, nadziei, miłości i innych nie mniej ważnych sprawach modlitwą różańcową zainspirowane”, Kraków 2009.

 

 

 

AUTOR: Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

 

 

ŹRÓDŁO: http://www.sorkovitz.blogspot.com