NASTĘPCA PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
piątek, 01 marca 2013 10:03

Stało się i każdy z nas, katolików, musi uwierzyć, że osobista decyzja Następcy św. Piotra nie jest niczym innym jak rozeznaniem woli Bożej! Ciągle próbuję odkryć sens decyzji Benedykta XVI. Trudno podejrzewać, że papież z taką biografią, z tak gruntowną i usystematyzowaną wiedzą, z tak unikalnym doświadczeniem oraz wielokrotnie dowiedzioną wiarą i miłością do Kościoła nie wie, czym dla Ludu Bożego jest Tradycja. Kościół katolicki, inaczej niż kościoły reformowane, w Tradycji upatruje źródło wiary. Zatem jeśli się to wszystko uwzględni, trudno nie odnieść wrażenia, że decyzja o odejściu z urzędu piotrowego stanowi poważny wyłom. Musiało się wydarzyć coś tak trudnego i poruszającego zarazem, że serce papieża, wspomagane zresztą rozrusznikiem, nie mogło już dłużej bić spokojnie i że naruszył pieczęcie Tradycji.

 

Kiedy w czasie pogrzebu Jana Pawła II (8 IV 2005) wiatr zrywał biskupom piuski, rozwiewał ich szaty, a na koniec zamknął księgę Ewangelii położoną na trumnie, wszyscy dostrzegli w tym powiew Ducha Świętego. Podobnie, gdy papież Benedykt XVI w obozie zagłady Birkenau (26 VI 2006) zadawał jedno z najtrudniejszych pytań ludzkości o obecność Boga; gdy mówił o prawie człowieka do stawiania takiego pytania, o prawie do wołania do Boga: „Obudź się”, gdy czuje się opuszczony- na ołowianym niebie pojawiła się tęcza – znak pojednania i przymierza. Wielokrotnie do tych epizodów powracano, ale były też inne znaki na niebie minionego pontyfikatu, o których myślimy z lękiem i niedowierzaniem. Znaki, które boimy się interpretować.

 

Gdy w dniu ogłoszenia rezygnacji (11 II 2013) piorun uderzył w kopułę Bazyliki św. Piotra, nikt nie odważył się głośno pytać: Czy to jest znak? A jeśli tak, to znak czego? Gniewu, akceptacji, napomnienia? Czy znakiem też jest, niespotykany wcześniej, atak rozwścieczonej mewy na gołąbka pokoju wypuszczonego z papieskiego okna (28 I 2013)? Czy fakt trwożliwej ucieczki gołębia i ocalenia się w kolumnadzie Berniniego nie jest metaforą odejścia papieża Benedykta, który, choć nie umarł, jednak znika dla świata? Może to również zapowiedź, jaki będzie przyszły papież? Nie możemy przecież stosować różnych miar i kryteriów w odczytywaniu podobnych znaków. Nie wolno jednym znakom nadawać sensu wręcz historio-zbawczego, a innym odmawiać jakiekolwiek znaczenia. Byłaby to manipulacja.

 

Może za wcześnie na bezbłędne odczytanie. Może wystarczy poczekać na wynik konklawe? Papież nie opuszcza Kościoła, ale być może czuje się opuszczony przez Kościół, najbardziej przez najbliższych. Coraz bardziej rozumiem, że dobro Kościoła, potrzebuje tego odejścia. Mam nadzieję, że raport, który jest owocem wewnętrznego „audytu” za Spiżową Bramą poznają kardynałowie – elektorzy i paradoksalnie właśnie to ułatwi im wybór papieża, którym Bóg posłuży się dla oczyszczenia swej Oblubienicy – Kościoła. Nie przestaję się o to modlić.

 

AUTOR:  Ks. Ryszard Winiarski,   25 II 2013 r.

 

PS. Niestety, „Ojciec Święty postanowił, aby akta dochodzenia, których treść zna jedynie Jego Świątobliwość pozostały do dyspozycji wyłącznie nowego papieża” – stwierdza komunikat Biura Prasowego Watykanu.
 

 

ŹRÓDŁO:

 

Poprawiony: piątek, 01 marca 2013 14:30