Przywracanie Nadziei PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
wtorek, 29 stycznia 2013 11:45

Wiele ludzi uważa, że misja Jezusa sprowadza się (tylko) do narodzin, śmierci i zmartwychwstania. Tymczasem prawdy o Nim nie da się zamknąć w kilku sloganach. On czyni o wiele więcej. Mówi o tym Izajasz: Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę. Mesjasz przyszedł głosić Dobrą Nowinę, opatrywać, leczyć i wyzwalać. Teraz!

 

Bardzo mnie zastanowiło, że u progu swojej działalności nie wybrał czytania z Księgi Powtórzonego Prawa, pełnej moralizatorskich uwag. Musicie zrobić to czy tamto, a będziecie zbawieni, Powinniście więcej…, mocniej…., bardziej.... Wybrał Izajasza i w ten sposób przedstawił niesamowitą ofertę, jaką ma dla mnie i dla Ciebie.

 

Jezusowi tak bardzo zależało na przywracaniu ludziom nadziei, głoszeniu DOBREJ Nowiny, zachęcania do wolności w czynieniu dobra i przede wszystkim rozgłaszania, że Bogu zależy właśnie na Tobie.

 

Będąc na III roku w seminarium, bardzo mnie to Słowo poruszyło. Chyba właśnie o to chodzi w pracy duszpasterskiej księdza. Doświadczam tego już teraz w spotkaniach z ludźmi – ciesząc się z cieszącymi i płacząc z płaczącymi. Przede wszystkim przywracanie Nadziei.

 

Być może skrajnym przykładem jest doświadczenie spotkań z ludźmi najbardziej poranionymi i uciśnionymi. Naturalność moich relacji z narkomanami, bezradność, ale i chęć działania, obnażenie się ze swoimi słabościami i niepewnością czynią mnie autentycznymi w ich oczach. Jako zwyczajny, słaby człowiek, którego historia życia potoczyła się nieco inaczej niż ich, z całym przekonaniem mówię: jest nadzieja i warto do czegoś dążyć! Nawet, jeśli do końca nie wierzysz Bogu, On nie przestaje wierzyć w ciebie! Mam niesamowitą frajdę, gdy widzę potem tego człowieka, który klęka i zaczyna gadać z Bogiem, przystępuje do spowiedzi i zaczyna szukać Go w swojej codzienności…

 

Jeszcze jeden szczegół Słowa: Ducha Pański spoczywa na Mnie, czyta o sobie Jezus. Relacja z Bogiem zapewniała Mu owocność misji. Podobnie jest z każdym z nas. Od tego, jak bardzo jesteśmy zżyci z Chrystusem, zależy owocność różnorakich działań na co dzień – niezależnie od tego, kim jesteś, co robisz i w jakim środowisku jesteś.

 

Najłatwiej podać mi przykład, który znam najlepiej, a więc samego siebie. Czuję, że jestem związany z Jezusem –w ciszy kaplicy i w zgiełku ulicy. Dlatego pozwala mi to znaleźć dużo sił nie tylko do budowania płaszczyzn komunikacyjnych z tymi, których Pan Bóg stawia na mojej drodze, ale przede wszystkim do tego, aby odnaleźć sens szarej codzienności wypełnionej (nie)przypadkowymi chwilami. Jestem na V roku w seminarium. Gdybym nie był pewny tego, że Duch Pański nade mną, nie wytrzymałbym w tym zakładzie choćby tygodnia. Lubię gadać z narkusami, byłem na Woodstocku… Nie sprawiałoby mi to tyle radości, gdybym nie widział już teraz działania Boga.

 

A Ty?

 

AUTOR:  Kl. Kamil Falkowski

 

ŹRÓDŁO:

baner

 

 

Poprawiony: wtorek, 29 stycznia 2013 12:49