Lubię cię całować... PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ32-VAD   
poniedziałek, 25 lutego 2013 01:37

Może to zabrzmi dziwnie, ale lubię całować... Ołtarz... Kocham ten liturgiczny pocałunek, poprzez który Bóg przypomina, że Ołtarz to coś więcej niż zwykły stół. Że Eucharystia to nie tylko jakieś tam gesty, ruchy, słowa... Wzruszający jest ten gest pocałunku, który czasami tak wiele kosztuje, szczególnie wtedy, gdy świadomie się go wykonuje. Czasami tak mało zauważalny przez wiernych, innym razem tak niechlujnie i bezmyślnie wykonanym przez nas kapłanów. A przecież nie jest on gestem przypadkowym w liturgii Eucharystii.

 

Liturgia jest dziełem samego Boga, który w przestrzeni sakralnej, poprzez widzialne znaki zalewa nas niewidzialną łaską. Który przypomina, że Oblubieniec nie zapomniał o Oblubienicy. Że wciąż jej pragnie,  że wciąż ją uświęca, z ziemi podnosi, Niebem napełnia... W kapłańskim pocałunku Ołtarza kryje się tajemnica kosmicznej wręcz więzi Boga z człowiekiem.

 

Sam Ołtarz jest symbolem Chrystusa. Kamienny Ołtarz przypomina Tego, o którym w Piśmie Świętym napisano, że jest kamieniem odrzuconym przez budujących. Ten kamień stał się kamieniem węgielnym (por. Ps 118, 22). Słowa przywołanego Psalmu sam Chrystus odnosi do siebie; skrzętnie odnotują to pisarze natchnieni - ewangeliści.

 

Kamienny Ołtarz dla wielu świętych, rozkochanych w Liturgii, to również kamień, od grobu odwalony w dniu Zmartwychwstania naszego Pana.

 

Intymny pocałunek to gest pozdrowienia Chrystusa... Kapłan w imieniu wiernych składa pocałunek na ciele Mistrza. Ale też Mistrz (ustami kapłana) całuje swoją Oblubienicę, Kościół Święty, zgromadzony w imię Jezusa. Bo skoro Ołtarz (w przestrzeni symbolu) to Chrystus, a my jesteśmy, podług słów św. Pawła, Jego Mistycznym Ciałem, to sam Najwyższy, który przyjął ludzkie ciało, w intymnym, liturgicznym pocałunku, całuje swoją Oblubienicę, skalaną grzechem i słabościami, a jednak nieustannie gotową... na spotkanie z Tym, który jest Drogą do prawdziwego Życia...

 

A skoro tak... To nie dziwcie się, że tak mocno w pocałunkach Ołtarza jestem rozkochany... Stąd też wiersz, który swego czasu napisałem, tuż po powrocie z niedzielnej Eucharystii...


***

lubię cię pocałować ustami dotknąć
z drżeniem ciała które
płonąć zaczyna
i się nie spala

 

płótnem okryte jesteś jak Rabbi z krzyża zdjęty
leżysz w bezruchu
czekasz na trzeci dzień na światło
kosmiczne
aniołów radość
jeszcze jedną anamnezę
na paschę przez morze czasu

 

całuję twoje ciało z marmuru
kamień na wylot przeszyty obecnością
niewyrażalnego

 

chciałbym cię objąć wtulić się
po cichu
czuć woń rozpalonych kadzideł które
wdzierają się w twój
święty krwiobieg
marmurową strukturę
żywą od ciągłych powrotów
Emmanuela

 

będę cię całować ustami dotykać
pieścić fałdą ornatu dłonią
bezszelestnie

tylko bądź na wieki wieków

 

AUTOR:  Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

 

ŹRÓDŁO:  http://www.sorkovitz.blogspot.com